Drogi Czytelniku.
Nigdy nie byłem dobry w pożegnaniach ani w rozpisywaniu się toteż będzie krótko i zwięźle. Niestety z dniem dzisiejszym kończę swoją przygodę z prowadzeniem bloga. Zadecydowało o tym przede wszystkim brak czasu aczkolwiek i zdecydowanie mniejsza determinacja do wyszukiwania ciekawych newsów.
Cieszę się że udało mi się w miarę regularnie pisać dla Was przez 3 lata i doczekać się małej grupki regularnych czytelników. Myślę że fanpage na FB i G+ przez jakiś czas jeszcze będą aktywne postaram się wrzucać tam ciekawe linki na które natknę się gdzieś w sieci.
Osobom zainteresowanym tematykom gorąco polecam blogi zamieszczone w zakładce Współpracuje.
To by było tyle ode mnie jak już wcześniej pisałem będzie krótko.
A więc żegnajcie
Mapeta
01 marca 2013
04 lutego 2013
Afgański pułkownik ostrzega Brytyjczyków
Afgański pułkownik Amin Jan, który doradzał brytyjskiemu premierowi oraz zastępca dowódcy wojsk afgańskich w prowincji Helmand ostrzega Brytyjczyków przed wycofaniem się z Afganistanu. Jego zdaniem wycofanie wojsk sojuszniczych z Afganistanu doprowadzić może do rozniecenia idei globalnego dżihadu. Dlatego zaleca Brytyjczykom by nie forsowali koncepcji wcześniejszego wyjścia wojsk sojuszniczych z Afganistanu. Zdaniem pułkownika Jana jest wciąż zbyt wcześnie a sytuacja jest zbyt niestabilna by pozostawiać Afganistan osamotniony w walce.
Brak wojsk sojuszniczych w Afganistanie sprawi że rebelianci bez przeszkód będą mogli urosnąć w siłę przez co afgańska armia nie będzie w stanie stawić im czoła - argumentował dalej pułkownik w wywiadzie dla brytyjskiej prasy. Po trzech latach szkoleń przez brytyjskich instruktorów afgańscy żołnierze wciąż nie stanowią takiej siły która mogłaby powstrzymać rebeliantów w kraju. Według pułkownika Jana problemem jest nie ilość afgańskich żołnierzy a jakość jaką oni sobą reprezentują zarówno na poziomie szeregowego żołnierza jak i wśród kadry oficerskiej.
Brytyjskie wojska mają opuścić Afganistan w 2014 roku.
20 stycznia 2013
Francuskie siły uderzają na północ Mali
W wyniku francuskich nalotów bojownicy opuścili także miejscowość Nino znajdującą się 350 km na północ od Bamako, a francuskie samoloty rozpoczęły naloty na Sevare znajdujące się 440 km od Bamako.
Dotychczas mimo zapewnień afrykańskich sąsiadów Mali do samego kraju nie przybyli jeszcze żołnierze z innych afrykańskich krajów.
Lokalni świadkowie w wywiadach dla zagranicznych mediów mówią, że dżihadyści przegrupowują się górzystym regionie Kidal w północnej Mali.
Obecnie w Mali przebywa 2 000 francuskich żołnierzy, których celem jest przywrócenie władzy rządowej w północnej części kraju. Francja zamierza zwiększyć swój kontyngent do 2 500 żołnierzy, a oprócz Wielkiej Brytanii i USA nad pomocą dla Mali zastanawiają się Niemcy, które chciałby tam wysłać swoich żołnierzy oraz Kanada i Rosja oferujące swoją pomoc w zakresie logistyki.
12 stycznia 2013
Francusko-malijskie siły odbiły Konne
Mimo odzyskania miasta malijscy wojskowi przyznają, że w okolicy wciąż mogą ukrywać się rebelianci.
Pomimo pierwszych sukcesów eksperci wojskowi uważają, że malijska armia wciąż nie jest jeszcze wystarczająco przygotowany by odbić i kontrolować północną część kraju.
Francuski kontyngent biorący udział w operacji Serwal w trakcie walk stracił już żołnierza oraz dwa śmigłowce. Dwa śmigłowce Gazelle zostały poważnie uszkodzone i co za tym idzie wycofane z dalszych działań. W wyniku odniesionych ran zmarł także jeden z pilotów uszkodzonego śmigłowca. Francuska pomoc bowiem opiera się głównie na wsparciu lotniczym malijskich sił rządowych. Jednakże w Mali pojawiają się także francuscy żołnierze obecnie w kraju powinno już ich być kilkuset.
Oprócz Francuzów chęć pomocy Malijczykom wyraziły Stany Zjednoczone, które miałyby wesprzeć francuski kontyngent logistycznie oraz przekazywać pozyskane informację wywiadowcze. Ponad to do Mali miałyby zostać wysłane amerykańskie bezzałogowce. Rozmowy na ten temat podobno są już w toku.
Malijscy rebelianci skupiający się wokół trzech największych ugrupowań Ansar Dine, Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu oraz Ruchu na Rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej wciąż kontrolują znaczną część kraju, które udało im się zdobyć marcu zeszłego roku.
Chęć wsparcia sąsiada wyraziły też inne afrykańskie kraje. Już niedługo mają zostać tam wysłani żołnierze m.in. z Senegalu czy Wybrzeża Kości Słoniowej.
29 grudnia 2012
Porwania policjantów w Peszewarze
Ruch Talibów w Pakistanie - grupa powiązana z al-Kaidą porwała co najmniej 20 pakistańskich policjantów. Dokonali tego w ciągu trzech ataków na policyjne posterunki w północnym Pakistanie.
Dokładna liczba porwanych policjantów nie jest znana źródła pakistańskie i talibów podają, że może ich być 20-33. Jednakże wojskowe źródła wciąż zaprzeczają jakoby jakikolwiek policjant czy żołnierz został porwany.
Oprócz zaginionych dwóch policjantów zginęło a kolejny został ranny w wyniki ostrzału z ręcznych wyrzutni rakiet. W walkach ośmiu rebeliantów straciło życie.
Porwania to kolejne działania po ataku na lotnisko i na miasto jakie mają miejsce w Peszewarze.
27 grudnia 2012
Norwegia o swoim poparciu dla F-35
Wizyta ta miała między innymi na celu zebranie odpowiednich danych do sprawozdania dla norweskiego parlamentu i upewnieniu się, że pierwszy myśliwiec F-35 trafi do Norwegii w 2017 roku. Wcześniej do Norwegii mają trafić maszyny do celów szkolnych - dwie w 2015 roku i kolejne dwie w 2016 roku.
W sumie Norwegia zamówiła 52 myśliwce F-35 za łączną sumę 10 mld $.
18 grudnia 2012
NATO nieprzygotowane na interwencję w Syrii?
Sojusznicy NATO wysyłają swoich żołnierzy i baterie rakiet Patriot do Turcji by tam uspokoić napiętą sytuację na granicy turecko-syryjskiej. Jednakże większość krajów członkowskich może nie być przygotowana na interwencję w Syrii.
Głównym problemem w tym stanie rzeczy ma być niskie nasycenie pocisków kierowanych (PGM - precision-guided munitions) w regionie. To one miałyby stanowić główną siłę w trakcie walk w gęsto zaludnionym terenie.
Jak twierdzi Guy Ben-Ari z Center for Strategic and International Studies jakakolwiek operacja w Syrii wymagałaby większego nasycenia takiej broni niż operacja powietrzna w Libii. Spowodowane jest to m.in. bardziej rozbudowaną siecią obrony przeciwlotniczej i większą gęstością zaludnienia w Syrii.
W trakcie niespełna miesięcznej libijskiej kampanii zapasy pocisków nakierowywanych miały stopnieć do zera. Odbudowanie tych zapasów to niezwykle droga inwestycja.
Ze zdaniem Ben-Ari'ego nie zgadzają NATOwscy wojskowi. Przedstawiciel włoskich sił powietrznych twierdzi, że posiadają wystarczające zapasy pocisków niezależnie od wymaganych warunków konfliktu. Podobnego zdania jest też przedstawiciel francuskiego departamentu obrony, który twierdzi że ich zapasy są wystarczające a także że są w stanie takowe pociski dostarczyć do swoich sojuszników. Jednakże żaden z nich nie podaje żadnych konkretnych liczb, choć akurat nie powinno to dziwić gdyż obecnie takie dane są trzymane w wyjątkowej tajemnicy.
Tezę Ben-Ari'ego potwierdza jednak francuski portal lepoint.fr twierdzący, że francuskie zapasy nie wrócą do stanu sprzed kampanii libijskiej aż do końca 2013 roku, w swym artykule opierali się o raport inspektora generalnego francuskiego ministerstwa obrony.
Przedstawiciele brytyjskiego ministerstwa obrony odmawiają komentarza w tej sprawie jednak jak ocenia Doug Berrie z International Institute of Strategic Studies w Londynie brytyjskie zapasy powinny wystarczyć na półroczny konflikt jednakże przedłużające się walki mogłyby być nie lada wyzwanie dla brytyjskich sił.
17 grudnia 2012
Kolejny atak w Peszawarze
Pakistańska policja poinformowała o wymianie ognia jaka miała dzień po ataku na lotnisko w Peszawarze. W jej efekcie zginęło 1 policjant oraz 4 cywili a kolejnych 40 zostało rannych.
Jak poinformował Imtaiz Altaf: Było pięciu terrorystów. Wszyscy zginęli. Należeli oni do tej samej grupy, która zaatakowała lotnisko zeszłej nocy. Nasze działania kontynuujemy bez przerwy od wczoraj. Rebelianci uzbrojeni byli w ręczne granaty, karabiny oraz pasy samobójców.
Według policyjnego raportu trzech z pięciu rebeliantów zginęło w trakcie wymiany ognia, kolejnych dwóch zdetonowało ładunki wybuchowe jakie mieli na sobie.
15 grudnia na lotnisko w Peszawarze zostało zaatakowane przez talibskich rebeliantów. Do ataku użyto zarówno rakiet jak i zamachowców-samobójców. Pięciu z dziesięciu zamachowców zginęło w tracie ataku na lotnisko. Obecnie lotnisko funkcjonuje prawidłowo, wszystkie odloty i przyloty odbywają się bez problemów.
08 grudnia 2012
Amerykański lotniskowiec u syryjskiego wybrzeża
Amerykański lotniskowiec Dwight D Eisenhower przybył w okolice syryjskiego wybrzeża. Ten wielozadaniowy okręt prowadzi grupę 17 okrętów marynarki wojennej, która pojawiła się we wschodniej części Morza Śródziemnego. Jest to kontynuacja amerykańskich zapowiedzi mówiących o ostrej reakcji świata zachodniego w przypadku użycia broni chemicznej przez Syrię.
Obecnie okręt ten znajduje się w bliskiej odległości od syryjskiego brzegu. Na swym pokładzie przewozi 70 myśliwców i bombowców oraz 8 000 marynarzy.
Ponad to izraelska strona DEBKAfile informuje, że w okolicach Syrii obecnie znajduje się 10 000 żołnierzy amerykańskich, 17 okrętów, 70 myśliwców/bombowców oraz 10 niszczycieli i fregat.
04 grudnia 2012
Syria nie przekroczy "czerwonej linii"
Syryjscy oficjele ogłosili, że nie zamierzają użyć broni chemicznej przeciwko własnym obywatelom. Syryjski minister spraw zagranicznych w trakcie telewizyjnego wystąpienia w krajowej telewizji zapowiedział: rząd syryjski w żadnym wypadku nie użył by broni chemicznej przeciwko własnym obywatelom, o ile takową broń w ogóle by posiadał. Jest to odpowiedź na deklarację amerykańskiego Sekretarza Stanu Hillary Clinton mówiącej o użyciu broni chemicznej jako przekroczenie czerwonej linii, która doprowadziłaby do amerykańskiej interwencji w Syrii.
Wygłaszając te słowa Hillary Clinton opowiedziała później reporterom, że Stany Zjednoczone mają przesłanki by sądzić że rząd syryjski planuje podjęcie takich ataków wobec rebeliantów na terenie swojego kraju. Oraz że amerykańscy i izraelscy wojskowi zauważyli podwyższoną aktywność przy niektórych magazynach gdzie rzekomo broń chemiczna miałaby być przechowywana. Broń chemiczna miałaby być ostateczną bronią w rozwiązaniu 20-miesięcznego kryzysu w Syrii.
Gdy deklarowano te słowa syryjskie myśliwce zbombardowały przygraniczną miejscowość Ras al-Ain zabijając co najmniej 12 osób. Jeden z odłamków bomby miał trafić na tureckie terytorium co doprowadziło do poderwania tureckich myśliwców w przygraniczną przestrzeń powietrzną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)