15 czerwca 2013

Władysław Zdanowicz - Misjonarze z Dywanowa

Dzięki uprzejmości autora miałem okazję zapoznać się z bardzo obszernym demo cyklu Misjonarze z Dywanowa. Po ich przeczytaniu pożałowałem tylko jednego... że zrobiłem to tak późno. Już na prawdę od dawien dawna nie czytało mi się książki tak przyjemnie i szybko. Władysław Zdanowicz unika pewnej sztywności, która trapi większość produkcji dotyczących polskich sił zbrojnych. Piszę przy tym z niezwykłą lekkością i charyzmą dzięki czemu książkę czyta się tak jakbym słuchał opowiadania kumpli z wojska. Dzięki temu postacie są dla mnie niezwykle realne i gdyby ktoś mi powiedział że dotyczą one autentycznych osób skłonny byłbym w to uwierzyć. Zapewne jest to też efektem licznych elementów humorystycznych powiązanych z lekkim wariactwem panującym w polskim wojsku, które po moich skromnych doświadczeniach z wojskową machiną przekonują mnie że nie są one czystym wymysłem autora.
Nie licząc samej historii książka jest świetnym materiałem ukazującym nam wojsko od środka tam gdzie w normalnym życiu cywil nie ma okazji zajrzeć. Autor pokazuje nam zarówno jasne jak i ciemne strony WP choć w specjalny sposób nie piętnuje żadnych zachowań. W myśl powiedzenia: Gdzie zaczyna się wojsko kończy się logika, które swoją drogą powinno być swoistym motto cyklu, trzeba pogodzić się z zaistniałą sytuacją gdyż żaden z bohaterów nie jest w stanie jej zmienić.
Czytając też inne opinię na temat książki widzę że nie tylko ja jestem nią oczarowany co też umacnia mnie w przekonaniu o tym jak dobra jest ta książka. Warto też dodać że decydując się na nią dostajemy 450 stron porządnej literatury.
A więc moi drodzy nie wiem jak Wy ale ja po najbliższej wypłacie lecę wykupić cały cykl.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza