22 lutego 2011

Libia na skraju wojny domowej


Kolejnym krajem arabskim po Bahrajnie, Maroko, Jordanie, Tunezji, Jemenie, Algierii, Libanie, Egipcie w którym wybuchły masowe protesty została Libia. Sytuacja w kraju jest na tyle ostra, że rządzący od lat krajem Muammar Kaddafi zapowiedział, że nie ustąpi ze stanowiska. Dziś w pierwszym od wybuchu zamieszek wystąpieniu telewizyjnym zapowiedział, że nie ma możliwości ustąpienia ze stanowiska. Podkreślił też, powołując się na libijską konstytucje, że wszyscy wrogowie Libii zostaną zatrzymani i poddani egzekucji.
Walki na ulicach są niezwykle krwawe, jak podają organizacje broniące praw człowieka, zabitych zostało już 300 osób. O jeszcze większych ilościach mówi opozycja protestująca przeciw Kaddafiemu. Według nich zabitych zostało już 500 osób, a kolejnych 1000 zaginęło. Uważa się, za wyjątkową brutalnością sił Kaddafiego stoją zagraniczni najemnicy, choć oprócz opowieści świadków niewiele wiadomo o nich. Jak poddają zagraniczne źródła siły rządowe straciły już panowanie i wycofały się z miejscowości Benghazi, a w Trypolisie trwają ciężkie walki.
Po stronie opozycji stanęło już wielu libijskich polityków m.in. ambasador libijski w USA, Indiach, Chinach, Tunezji czy przy Lidze Państw Arabskich. Także wielu wojskowych opowiada się po stronie protestującej opozycji.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza